gototopgototop

Kielce On Line

od 1997 r. www.kielce.com

Tuesday
Sep 07th

varia

Off Fashion czy Off Culture? Za kulisami - nowe szaty chamstwa i arogancji czyli jak dostałem bana na finał Off Fashion.

(Tragifarsa po kielecku)

Zachęcony artykułem o półfinałach 7 edycji Off Fashion z gazety.pl postanowiłem przygotować dla czytelników portalu Kielce On Line foto relację zza kulis, z prób do finału.
Pojechałem do KCK, aby uzyskać zgodę na fotografowanie poszedłem do wskazanego mi przez kobietę z portierni biura dyrekcji festiwalu.
Za uchylonymi drzwiami, z boku,  zobaczyłem rozpartego na krześle jak basza niepełnosprawnego mężczyznę z kolczykiem w uchu i kozią bródką rozmawiającego z urzędniczką. Wydawało mi się, że gdzieś już widziałem jego twarz.
Kiedy skończyli coś ze sobą uzgadniać powiedziałem, że chciałbym rozmawiać z kimś z kierownictwa konkursu.
Urzędniczka zza biurka powiedziała mi, że mogę z nią rozmawiać.
Przedstawiłem się, przekazałem swój bilet wizytowy i poprosiłem panią z kierownictwa konkursu o zgodę na fotografowanie próby.
W tym momencie wtrącił się mężczyzna, obok którego oparta była kula dla niepełnosprawnych i autorytarnie się temu sprzeciwił. Pomyślałem, że albo to nowy dyrektor KCK, albo facet z nastawieniem na konflikt, ciągle nie mogłem sobie przypomnieć skąd go znam.
Pani powiedziała, że nie mogę fotografować próby. Wobec tego poprosiłem o wejściówkę na finał, inaczej mówiąc akredytację, powtarzając, że chodzi o zdjęcia do foto relacji. Pani kierowniczka na to, że akredytacje to już wydawali. Zapytałem czy nie może wydać teraz jeszcze jednej, bo co to za problem?
Czułem, że nie jest to raczej dyrektorka konkursu, bo stale spoglądała na niepełnosprawnego. Ten zaś stawał się jakiś agresywny. Poprosiłem, aby zapytała jeszcze kogoś z dyrekcji, czy nie można wydać zgody na moją obecność na wielkim finale i fotografowanie. Pani się wahała, a basza na krześle jakby to wahanie wspierał. Zapytałem go jak się nazywa, kim jest. Nie odpowiedział. Za to, udając że nie słyszał jak się przedstawiałem, zapytał kim ja jestem i zainteresował się moimi dokumentami. Powiedziałem, że mogę pokazać dowód osobisty, bo już się przedstawiłem i przekazałem bilet wizytowy. Na to on, że dowód nie, ale chciałby widzieć legitymację, odpowiedziałem że nie używam wystawionej samemu sobie jako naczelnemu legitymacji i nigdzie na świecie jeszcze nikt mnie o to nie prosił. On jest pierwszy. Ponowiłem pytanie o jego nazwisko, na co odparł, że on może się przedstawiać jako pasza, bo ja nie pokazałem legitymacji. Ponadto powiedział, że jest to bardzo niewłaściwe, aby redaktor naczelny sam robił fotografie. Tym bardziej więc nie powie mi jak się nazywa. W tym czasie pani wezwała przez telefon kogoś, kogo nazwała dyrektorem, żeby zadecydował o wydaniu mi wejściówki. Niepełnosprawny pasza zaczynał się rozkręcać, więc wyszedłem z pomieszczenia poczekać na dyrektora na korytarzu.
Wkrótce nadszedł, przedstawiłem mu się i swoją prośbę, staliśmy w korytarzu. Zaczął się zastanawiać, jak załatwić sprawę, w tym czasie weszła do pokoju Magdalena Kusztal (dyrektor KCK) a potem się cofnęła, stanęła w drzwiach i zapytała o co chodzi. Powiedziałem znowu to, co przedtem innym i spytałem co to za problem. Niepełnosprawny mówił w tym czasie do urzędniczki, że on tego nie chce żebym ja robił zdjęcia podczas finału. Pani Kusztal zapytała mnie czy wiem kim ona jest, odparłem że znam ją z widzenia. Niepełnosprawny pasza powtórzył do niej, z nieokreśloną grożbą w tonie (brzmiało to jakby: albo on albo ja), że on stanowczo się sprzeciwia, abym ja mógł wogóle być na finale, słysząc to pani Magdalena Kusztal, niczym szparka służebnica, natychmiast pośpieszyła z informacją dla mnie: no to nie będzie pan. Ton jej głosu dobitnie wskazywał mi gdzie jest moje miejsce, tzn.  że mam  sobie pójść, bo rozmowa się skończyła.
Spojrzałem na człowieka zwanego dyrektorem, odwrócił wzrok i wydawało mi się, że się zmieszał. Pozostała trójka, jak zgrana paczka rozumiejąca się bez słów, przestawała mnie widzieć. Raz jeszcze chciałem dopytać głównego decydenta o nazwisko, ale wyglądał jak kosmiczny imperator, więc zrezygnowałem i poszedłem.

W drodze do redakcji zastanawiałem się co się stało. Nic takiego, prawie nic? Tacy ludzie wogóle mnie nie obchodzą, ani ja ich. Jednak jestem tego pewny, że nie powinni być tam gdzie się znaleźli. W moich oczach pokazali pospolite chamstwo i arogancję. Nie wierzę w to, że z takimi ludźmi można i należy promować kulturę i sztukę. Jeżeli kultura i sztuka się obronią, to przed nimi. Jeżeli się rozwijają w Kielcach, to pomimo ich działalności, a nie dzięki nim. Posady i pensje zapewniają im nieświadomi podatnicy i przyjaciele w administracji. Przeczytałem, na kieleckim forum, że prezydent Kielc pan Wojciech Lubawski obsadził panią Kusztal na posadzie dyrektora KCK bez konkursu ze względu na jej kwalifikacje, polegające na niezwykle wysokiej wrażliwości. Nie znalazłem informacji na co, ale nie chodziło zapewne o wrażliwość na żądania wulgarnego pederasty. Prezydent pomylił się bardzo, ona udawała wrażliwą. Przy najbliższej sposobności mu to powiem. O kulturze osobistej powiem tylko tyle, że też udawana, niestety nie przede mną.

Podającym się za paszę człowiekiem, który sterował panią dyrektor Kusztal okazał się być znany z wulgarności pederasta Tomasz Jacyków, będący także członkiem jury konkursu. Może sam bezwiednie wzmocniłem jego agresywność pytając o nazwisko? Wiem też, że jestem nieładny. Z drugiej strony chamstwo, to podobno jego znak firmowy, używany w auto promocji? Kto go zaprosił do jury? Czy pani dyrektor? Nie zdziwiłbym się, bo jej uniżoność, kiedy za nią zdecydował, że KCK odmówi czytelnikom Kielce On Line dostępu do bezpośredniej  relacji z imprezy, była zastanawiająca. Może oni uważają, że to ich prywatna impreza? Albo całe KCK zostało im podarowane wraz z utrzymaniem?

Szkoda nieświadomych kielczan i uczestników konkursu, bo wygląda na to, że za fasadą konkursu Kieleckie Centrum Kultury żyje własnym podskórnym życiem. Niektórzy ludzie, którzy tam działają postępują niezbyt uczciwie. Za kulisami postępują całkiem inaczej, niż ludzie na poziomie, za jakich sami chcieliby i powinni uchodzić, stwarzają pozory i chyba oceniają po pozorach.

Na zakończenie pragnę w tym miejscu bardzo przeprosić świtę kierowniczą et consortes pod przewodnictwem pana Jacykowa,  która okupuje KCK, za zainteresowanie jej działalnością i przeszkadzanie we wzajemnej adoracji oraz solennie obiecać, że więcej się to nie powtórzy. Mogą spokojnie królować za publiczne pieniądze i nabierać naiwnych na swoją wrażliwość itp. Skoro nawet kucharka może rządzić państwem, to dlaczego nie mógłby w KCK panoszyć się prostacki pederasta? Dodam też, że nawet się trochę cieszę, bo chociaż unikali przedstawiania się, to okazało się, że spotkałem tam aż czworo dyrektorów naraz, jednego po drugim. Nieczęsta sprawa.

Poniżej fragment wywiadu, jakiego udzielił onegdaj członek jury kieleckiego konkursu, zwany stylistą.

"Jestem nietypowym gejem, ponieważ nienawidzę pedałów. W ogóle nie utrzymuję kontaktów ze środowiskiem homoseksualnym. Traktuję je wyłącznie instrumentalnie, znaczy wchodzę w nie wtedy, kiedy chcę się wyruchać."



http://www.youtube.com/watch?v=Jmfx69Tnu9U

Świętokrzyskie czaruje?

Webred


 

Film miesiąca

You must have Flash Player installed in order to see this player.
Sample image Sample image
Sample image Sample image





Przeszukaj Ogłoszenia

Naszą witrynę przegląda teraz 34 gości